Blog o filmach.
Blog > Komentarze do wpisu

Zabójcze ciało

Wulgarne kino młodzieżowe? Jak najbardziej. Prostactwo i zerowe ambicje? Można tak powiedzieć. Ale to nadal ciekawy i zabawny horrorek o feministycznych założeniach.

Nowy film scenarzystki Juno nie podoba się chyba nikomu poza mną. Krytycy jeżdżą po nim niemiłosiernie, widzowie wychodzą z kin zawiedzeni. Jak by nie patrzeć, jest to pewien problem społeczny. Film jest jednym z ciekawszych, jakie ostatnio trafiły do naszych kin, a tutaj - nikt nie jest zadowolony. Trzeba by się zastanowić, dlaczego tak jest. Powiem do razu, że moim zdaniem winne jest obsadzenie w roli głównej Megan Fox. Trudno obecnie znaleźć aktorkę, która byłaby tak popularna, a jednocześnie tak nienawidzona przez tłumy. Scenarzystka i reżyserka chciały, by Zabójcze ciało było feministyczną odpowiedzią na typowe horrory, bardziej niż na grozie skupiając się na relacjach dwóch kumpelek. Wytwórnia uznała jednak, że takie coś się nie sprzeda i lepiej reklamować film po prostu jako Film z udziałem cycków Megan Fox. No i tu pojawia się zgrzyt ideologii. Ciało jest w istocie swej kobiece. Ale kobiety nie lubią Megan Fox, więc do kina nie idą. Megan zachęca za to młodych facetów, którzy z kolei kompletnie nie chcą oglądać takich rzeczy.

I w ten oto sposób wytłumaczyłem, czemu wszyscy objeżdżają ten bardzo ciekawy film.

Jennifer jako kusicielka

Zabójcze ciało to drugi scenariusz Diablo Cody (kultowej scenarzystki, o której pisałem jeszcze w zamierzchłych czasach, gdy teksty zamieszczane na blogu nie były dobre). Jej debiutem była, jak wspomniałem, Juno. I chociaż tamten film został odebrany przez widzów po stokroć lepiej, niż Ciało, to jednak łatwo zauważyć podobny styl. Przede wszystkim - jest to kino młodzieżowe. Opowiadane z punktu widzenia nastolatki. Język dialogów jest wypchany młodzieżowym słownictwem, czy to z dziedziny kloacznej, czy odniesień do pop-kultury i internetu, a czasem naprawdę inteligentnymi neologizmami autorstwa Cody. Punktem wspólnym z Juno jest też tutaj pewne niezdecydowanie gatunkowe. Film nie jest na pewno czystej krwi komedią, ale nie można też powiedzieć, żeby był poważny. Do tego dochodzi jeszcze sfera "horrorowata", która też nie jest tu specjalnie głęboka - akurat na tyle, by każdy mógł zauważyć odniesienia do Carrie de Palmy. Ciało nie wali w widza żadnymi wielkimi emocjami. To niezobowiązująca zabawa z pewnymi schematami kina popularnego. Jedna scena - horror. Następna - komedia młodzieżowa. Następna - dramat o dorastaniu nastolatki. Następna - satyra na współczesnego indie rocka i w ogóle na współczesną młodzież. Później wracamy do dowcipów o seksie, a później na chwilę znowu dostajemy mistyczno-satanistyczny horror. Efekt finalny to szalona, nie zawsze spójna wycinanka różnych klimatów, która czasami wywoływała we mnie lekki uśmiech podziwu, a czasami żal, że jednak twórczynie nie zdecydowały się pójść dalej w którymś kierunku. Wszystko to takie proste, bez złożonej konstrukcji. Aż czuć, że scenarzystka zaczynała, pisząc w internecie. Trick polega na tym, że taką wycinankę też można docenić. Moim zdaniem przemieszanie nastrojów i spłaszczanie informacji to po prostu specyfika naszych czasów. Więc jest to na miejscu. Jeśli dodać do tego, że młodzi ludzie ogólnie charakteryzują się pewną konfuzją emocjonalną, to dochodzimy do wniosku, iż Ciało jest świetnym podejściem do współczesnego kina młodzieżowego. A przynajmniej: ciekawym i wartym docenienia. No i, jeszcze jeden pozytyw, naprawdę miło jest zobaczyć w horrorze delikatną nastolatkę, która rozrywa na strzępy futbolistów czy emo chłopców.

Jennifer jako słaba i niepewna siebie uczennica

Oryginalny tytuł Jennifer's Body to odniesienie do piosenki zespołu Hole. W polskiej wersji jest to nieco pozbawione znaczenia. Podobnie jest z całą resztą filmu. Tłumaczenie wersji kinowej nie jest zbyt udane, kastrując dialogi z wielu smaczków. Polecam więc wsłuchiwać się w to, co mówią aktorzy. Ogólnie do scenariusza mojej ulubienicy Cody nie mam pretensji, natomiast mam wiele zarzutów do reżyserki Karen Kusamy (niezła Zbuntowana z Michelle Rodriguez) i do montażystki Plummy Tucker. Film bowiem nie został nakręcony wystarczająco sprawnie. Realizacyjnie jest to klasa B. Niech dowodem na to będzie fakt, że nawet Megan Fox nie wygląda w kadrach zbyt ładnie, a przecież powinna. I tutaj uwaga o samym aktorstwie panny Fox. W końcu obwiniłem już ją za klapę całego filmu, za samą obecność na plaktach. Jeśli jednak chodzi o występ w Zabójczym ciele, to dziewczyna dała nawet radę. Nie jest tak źle. Natomiast nie da się ukryć, że film bardzo by zyskał, gdyby główna bohaterka miała mimo wszystko więcej charyzmy. Taki Quentin Tarantino jak robi "film feministyczny", to zawsze zatrudni jakąś Pam Grier czy inną Rosario Dawson. Fox to zupełnie nie ta klasa. Niemniej warto zanotować, że nie jest AŻ TAK zła. W przypadku osoby tak obficie hejtowanej to jest jakieś osiągnięcie.

Jak w każdym szanującym się filmie młodzieżowym, kulminacyjna scena rozgrywa się podczas szkolnego balu

Ostatecznie cały film nie sprawił mi pełnej satysfakcji, ale przedstawiona tu historia i młodzieżowy klimacik mają u mnie wyrazu szacunku. Zabójcze ciało stało się niejako ofiarą marketingu i zbiorowej nienawiści do Megan Fox. Obraz, którego największą wartością jest pewne "feministyczne podejście", jest reklamowany jako typowy horrorek dla widzów spragnionych tradycyjnej rozrywki. A nim nie jest. Niby jest to typowe exploitation bez głębi, ale utrzymane w stylu, którego nie znajdziecie nigdzie indziej. Ja jestem na tak.

wtorek, 03 listopada 2009, ogqozo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: rollo, pocztaob.pgi.gov.pl
2009/11/03 14:05:20
'kultowa scenarzystka'?? co to za brednie?
-
2009/11/04 13:47:20
Ja ją darzę kultem, więc jak widać jest kultowa.
-
2009/11/04 15:18:17
Ja tam się nie znam, ale moim zdaniem maszynie produkcyjnej był po prostu potrzebny jakiś film, który uczyni z Fox pełnoprawną "gwiazdę" Hollywood. Zawsze była dodatkiem, ale jako taki szybko może zniknąć i przestać przynosić dochody. Potrzebowała więc filmu zrobionego specjalnie dla siebie, "dużej" roli, po której będzie mogła określić się jako aktorka. "Zabójcze ciało" jako film służący wyłącznie kreowaniu marki Megan Fox. Coś jak "Mr. and Mrs. Smith" dla Pitta i Jolie. Nic więcej.

Podstawowy błąd z określeniem Cody "kultową" to taki, że scenarzyści po prostu nie bywają kultowi :) Kultowość zakłada dużą popularność. Zapytaj spotkanego na ulicy człowieka ilu zna scenarzystów.
-
2009/11/04 15:32:04
Zapraszam do mojej notki o Diablo Cody (odnośnik w powyższej), gdzie poruszałem temat kultowości scenarzystów. Ogólnie kultowość nie zawsze wiąże się z dużą popularnością. Może też obowiązywać w bardzo ciasnych kręgach społecznych.

statystyka