|
Blog > Komentarze do wpisu
Kilka słów o nominacjach500 dni miłości cierpi, irlandzka animacja ma swój dzień triumfu. Kilka niespodzianek, żadnej sensacji. Czyli wszystko, czego nie chcecie wiedzieć o nominacjach do Oscarów 2010. Śledziłem nominacje podczas pisania poniższej notki o Zagubionych. Miałem swoje typy w każdej kategorii i oczywiście większość trafiłem, ale... - Invictus faktycznie wyleciał. Wyleciały też dwa pozostałe filmy, których nie byłem pewien. Dystrykt 9 natomiast faktycznie zdobył wiele uznania, bracia Coen z A Serious Man również wcisnęli się do Top 10. Największa niespodzianka w głównej kateogrii to oczywiście The Blind Side. Kinomani na całym świecie już krzyczą o skandalu, ale - jak pisałem - można się było tego spodziewać. - W głównej kategorii wygra The Hurt Locker. Po nominacjach to chyba już dość pewne. Avatar dostał to, co miał dostać - wiadomo, kategorie techniczne, muzyka, scenografia. Z kolei The Hurt Locker to film, który teoretycznie nie ma prawa imponować technicznie - a jednak dostał tyle samo nominacji, co film Camerona - aż dziewięć. Najciekawsze jest na pewno wyróżnienie za... muzykę. W tym momencie każdy, kto ma DVD, włącza film jeszcze raz i sprawdza, czy w tym filmie faktycznie była jakakolwiek muzyka. Ja bym w życiu na to nie wpadł. Ale podobno naprawdę tak jest. Do sprawdzenia przy powtórnym obejrzeniu. Tak czy siak - w Akademii wszyscy lubią The Hurt Locker i nikogo tam nie obchodzi, że film zarobił 100 razy mniej, niż Avatar. W zasadzie jedyny argument, by dzieło Bigelow za miesiąc nie zatriumfowało, to brak jakiejś wielkiej sympatii wśród aktorów. Porażka z Bękartami podczas nagród Stowarzyszenia Aktorów, a teraz pominięto drugoplanową rolę Anthony'ego Mackie'ego, która naprawdę zasługiwała na docenienie. Mimo wszystko aktorzy nie są w Akademii sami, więc nie zmieniam swojego typu: wygra The Hurt Locker, ewentualnie zaskoczą Bękarty. Avatar wśród aktorów oczywiście w ogóle nie jest lubiany. - Co najmniej kilka filmów, o których miałem już pisać w notce pt. "Czemu tego nie ma w Polsce?" dostało nominacje i może to pomóc ich szansom na dystrybucję w naszym pięknym kraju. Nieco zaskakują nominacje za scenariusz dla kapitalnej angielskiej komedii In the Loop oraz dla "Łowcy jeleni nieco inaczej" czyli The Messenger. Gorąco promuję też zawsze argentyński kryminał El secreto de sus ojos (nominacja za film nieanglojęzyczny). - Pominięto zupełnie 500 dni miłości. Kinomani na całym świecie zawiedzeni... Ale dlaczego Star Trek nie dostał prawie nic? Byłem przekonany, że film ten cieszy się wielką popularnością. Podobał się widzom, krytykom, filmowcom. Nie żebym sam był jego fanem. Być może miłośnicy kina science-fiction postawili wyżej Avatara i Dystrykt 9, z kolei samotne matki wybrały The Blind Side i stąd taki a nie inny skład Top 10. - Zdecydowanie największa niespodzianka w gronie nominowanych - irlandzka (z wkładem francuskim i belgijskim) animacja Sekret księgi z Kells. Ani Ponyo, ani Klopsiki. Irlandzkiego filmu prawie nikt nie widział, ale podobno jest świetny. To tylko świadczy o tym, jak wysoki poziom osiągnęły w tym roku filmy animowane. Mogę wymienić co najmniej trzy fantastyczne kreskówki z zeszłego roku, które nie dostały nominacji. No cóż, zapełnią miejsce In the Loop w notce o filmach pominiętych. - Wśród piosenek trafiłem trzy typy na pięć - po jednym utworze z Szalonego serca, Księżniczki i żaby oraz Nine - Dziewięć (uwielbiam ten polski tytuł). Z tego ostatniego obrazu tylko jedna z nowych piosenek się dostała - co mnie dziwi, bo Cinema Italiano uważam za niezły utwór. Zamiast niego podczas Oscarowej gali usłyszymy jednak Take It All. Podejrzewam, że nominujący po prostu chcieliby zobaczyć, jak Marion Cotillard wykonuje go dokładnie w ten sam sposób, jak robi to w filmie Roba Marshalla. Nie ma co na to liczyć, ale i tak wszyscy wiedzą, że występ wokalny Cotillard będzie najciekawszym momentem całego wieczoru. I to w sumie wszystkie najciekawsze spostrzeżenia na gorąco. O innych rzeczach poczytacie na dużych stronach, z mniejszą dawką kompetencji. Przez najbliższe 33 dni pewnie jeszcze niejedną notkę poświęce tematyce Oscarowej. Zapraszam. wtorek, 02 lutego 2010, ogqozo
TrackBack
Komentarze
Gość: , ip-92-42-117-10.uznam.net.pl
2010/02/06 23:54:07
Szkoda że pominięto np.Moon(film science fiction zupełnie w ninnym wydaniu,no i ta rola Sama Rockwella), albo solidny The Road(dobry Viggo),jak myślisz,nie można przeceiż zadowolić każdego.Kiedy recka The Hurt Locker'a? bo pewnie nie odpuścisz:)
|
|
Pozdrawiam i zapraszam do mnie augiopolemusik.blox.pl/html , ja piszę o muzyce, jeżeli lubisz możesz się dowiedzieć czegoś ciekawego.
P.S. Moim typom jest "Avatar" - to pewnego rodzaju wizualna rewolucja w kinie, więc ma duże szanse na zwycięstwo (aczkolwiek nie widziałem filmu o saperach)