Blog o filmach.
Blog > Komentarze do wpisu

Incepcja

Premiera Roku. Po prostu. Christopher Nolan znowu to zrobił. Wydawało wam się, że Memento imponuje brawurowym scenariuszem? Incepcja to spełniony sen kinomana. Sen w śnie... w śnie... w śnie. To nie Matrix - jest mniej rozrywkowo, mniej widowiskowo, ale sto razy głębiej. Można się utopić.

Od czego w ogóle mam zacząć? Incepcję ogląda się świetnie, z każdą minutą coraz lepiej, ale prawdziwe oblicze film ukazuje dopiero wtedy, gdy zacznie się o nim gadać. To potwór stworzony do interpretacji. Łatwo go opisać po prostu jako "nowy Nolan". I wiadomo, o co chodzi. Z drugiej strony, Anglik zyskał ostatnio nową twarz - reżysera topowego, mimo ledwie 40 lat na karku już stawianego wśród najlepszych obecnie i w historii. Wielki mainstreamowy sukces Mrocznego Rycerza, a następnie zadziwiający budżet Incepcji (160 mln dol. na film + 100 mln na promocję) mogły sprawiać wrażenie, że Nolan nieco zmienił kierunek. Tak jednak nie jest. Incepcja to dużo bardziej film tego kolesia od Memento i Prestiżu, niż Hollywoodzka superprodukcja o wspaniałych ludziach walczących ze złem poprzez strzelanie do niego z karabinu. Niektórzy może powiedzą, że ślady dwóch poprzednich arcydzieł Nolana widać aż za bardzo. Bo znów mnożenie warstw i zabawa z nimi staje się podstawą całego kinowego doświadczenia. Znów autor bezczelnie oszukuje widzów, z każdą sceną uciekając na wyższe piętro, wykręcając się od ostatecznych wyjaśnień, próbując zgubić odbiorcę. Tymczasem postaci same mówią o tym, jak działa oszukiwanie ludzi, oszukują sami siebie, brną w swoje własne konflikty głębiej i głębiej. Postaci robią to, co inne robią im samym, a co film robi widzowi. To jeden z najlepszych scenariuszy, jakie ostatnio powstały, który według mnie stawia Nolana obok Quentina Tarantino czy Charliego Kaufmana. Ogląda się to z nieustającym wzrostem napięcia i zaangażowania. W kulminacyjnych momentach nie można aż wytrzymać z zachwytu. "Co się dzieje, co się dzieje!", ma się ochotę krzyknąć na całą salę. Ale największe napięcie następuje po zakończeniu, kiedy nastaje pora jakoś sobie to całe szaleństwo ułożyć w głowie. Omawia się interpretacje, odkrywa nowe pułapki i smaczki w tej historii. I chce się zrobić wszystko, by wrócić do tego świata. Po Incepcji rzeczywistość już nie wystarcza.

...bo rzeczywistość jest za mało odjazdowa

Nie chcę zdradzać konkretów, bo wszystkie podstawowe założenia dostajemy w filmie wytłumaczone, prędzej czy później. Cały spektakl polega na uczeniu się kolejnych reguł, które ułożył nam autor. Tak generalnie: chodzi o włamywanie się ludziom do głów, kiedy śpią, i manipulowanie nimi w ten sposób. Tego, co się dzieje później, już nie zdradzam. Jest tego za wiele. Jedną z warstw filmu jest kino akcji, tzw. heist movie - coś w stylu Bonda. Określiłbym ją jako "warstwa Josepha Gordona-Levitta", bo to on jest z bohaterów postacią najbardziej Bondowską. Moim zdaniem ta warstwa jest średnio udana. Owszem, są bijatyki, okazjonalne dowcipy, pościgi, strzelaniny, ale te wszystkie atrakcje - gdy tylko wejdziemy w historię głębiej - przestają mieć wielkie znaczenie. Scena pokazywana w każdym zwiastunie - bitka w korytarzu pozbawionym grawitacji - w samym filmie ledwie przemyka wśród innych. Jest umilaczem, ale niewielkim. Tak samo jest z dialogami. Nolan nigdy nie był ich mistrzem, ale przecież Mroczny Rycerz to było pod tym względem coś wspaniałego. W Incepcji ten aspekt znów nie robi wrażenia. Gdy dwa-trzy razy w czasie projekcji widownia się śmiała, było to aż dziwne. Dlaczego? Bo kluczowa jest inna warstwa. Nazwijmy ją "warstwą DiCaprio". Chodzi o jego dramat, o jego psychikę. Nie pierwszy raz (Wyspa Tajemnic!) Leo gra osobę na skraju pęknięcia i właśnie to, czy pęknie, jest jednym z najważniejszych wątków filmów. Chociaż sporo czasu, w trakcie filmu i po nim, spędzimy na samym zastanawianiu się, dlaczego właściwie DiCaprio ma pęknąć i na czym to pęknięcie będzie polegać... Ciekawa jest też "warstwa Ciliana Murphy'ego" i oczywiście to, jak one wszystkie ze sobą współgrają. Wspominałem, że scenariusz jest skomplikowany? Oj, jest, bardzo. Szykuję osobną notkę o różnorakich interpretacjach, których już w tej chwili jest masa i niektóre szalenie mnie podniecają. W takiej notce będzie można zdradzić więcej, na razie zajmijmy się samą oceną filmu.

Śledźcie uważnie, co się dzieje z bączkiem. Możecie dojść do zaskakujących wniosków.

Czy w Incepcji każdy znajdzie coś dla siebie? Powinno tak być, a wysoka ocena na portalu IMDB (obecnie 3. miejsce w rankingu wszech czasów, oceny porównywalne z Mrocznym Rycerzem) sugeruje, że film ma więcej zalet, niż sama głębia scenariusza. Możemy śledzić, w jak niezwykły sposób opowiadana jest historia. Możemy śledzić, co przeżywa bohater DiCaprio. Możemy się ekscytować sensacyjną intrygą. Możemy wsłuchiwać się w pompatyczny soundtrack Hansa Zimmera, oparty na wariacjach piosenki Non, je ne regrette rien (i sam w sobie niosący znaczenia! Nie zdradzam, jakie, ale warto się wsłuchiwać i porównywać). Możemy zachwycać się zdjęciami - choć styl wizualny filmu jest nam nieco znany, charakterystyczny dla Nolana (duży realizm, stosunkowo mało ingerencji komputera), nigdy nie był tak efektowny.

Gordon-Levitt na imprezie zasypia ostatni

Wreszcie, są też aktorzy, którzy wykonują swoją robotę koncertowo. Trudno jest mi coś powiedzieć o DiCaprio. Wiecie, jaki on jest. Marlon Brando naszych czasów itp. Moim zdaniem czegoś tu brakuje. Nie przejąłem się nim. I Wyspa tajemnic, i Incepcja zrobiły z bohaterami DiCaprio wiele strasznych rzeczy, ale samym bohaterem nigdy się przejmowałem. Dużo więcej pochwał mam dla całej reszty obsady. Bez wątpienia wybija się genialny Joseph Gordon-Levitt. On ciągle nie jest superstarem, ale niedługo będzie i musicie się do niego przyzwyczajać. Kiedy tylko ma odpowiednią okazję, dominuje siłą swojej osobowości cały film. Zdarza się to już co najmniej czwarty raz w jego karierze. Kiedy producenci wreszcie to dostrzegą? Myślę, że niedługo. Zaskoczył mnie pozytywnie Tom Hardy, znany pewnie niektórym jako Bronson z filmu Bronson. Mając mało wyrazistą postać, Hardy dał jej wiele charakteru. Marion Cotillard i Ellen Page to również zaskoczenia in plus. Role mają dość dla nich nietypowe i momentami zadziwiające. Page jest w  Incepcji naprawdę "hot", z kolei Cotillard - naprawdę groźna. To wszystko są aktorzy, których czas jeszcze nadejdzie. Nolan drugi raz z rzędu naprawdę doskonale dobrał ensemble i wzniósł na wyższy poziom obraz, który gorzej zagrany mógłby odkryć przed nami wiele wad. Bo wady w Incepcji na pewno są - ale przy tym ogromie pozytywów naprawdę łatwo je przeoczyć. Szczerze mówiąc, czuję się trochę jak zakochany. Fascynacja tą historią jest zbyt wielka, by przejmować się jakimiś niedogodnościami. One już nie mają znaczenia. To jeden z najoryginalniejszych pomysłów na film, jakie widziałem, a poziom rozwinięcia tego pomysłu i wykonania filmu onieśmiela. Po co mówić o wadach?

Film był kręcony w 5 państwach na 3 kontynentach. Zdjęcia są różnorodne i chwilami naprawdę piękne.

Jak tu podsumować? Boże, cieszę się strasznie, że mamy taki film, jak Incepcja. Cieszy mnie to, że Warner Bros. dał na niego pieniądze, że ludzie na niego idą, że o nim dyskutują. To będzie obiekt kultu. Nie tak jak Matrix... inaczej. Bardziej jak Łowca androidów. To nie będzie faworyt tłumów, brakuje mu nieco "mojo" - poczucia humoru, romansu... Brakuje jakiegoś why so serious?, jakiegoś wybierz pigułkę - chwytliwych cytatów. Czy metalowe bączki staną się najczęściej używanym gadżetem? Wątpię. Czy są w drodze jakieś Oscary? Trudno powiedzieć. Pamiętajmy, że Nolan na razie dostał tylko jedną nominację (Memento przegrało wtedy z Gosford Park). Ale kinomani będą wspominać 2010 jako rok Incepcji. To jest nowy klasyk, to jest opus magnum Nolana. Oby był to zryw dla całego Hollywoodu.

piątek, 30 lipca 2010, ogqozo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/07/31 11:23:37
Widzę, że dominują pozytywne opinie o tym filmie. Wybieram się w ten weekend, więc bardzo się nakręcam.
-
2010/07/31 15:18:59
ja też słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii i rozważam mozliwość obejrzenia ;)

ps: zapraszam do mnie
-
2010/07/31 20:08:49
Mam nadzieję, że ten rok nie będzie należał do Incepcji (przy wspomnianej Wyspie tajemnic - obecny obraz w kinach jest marny). Mam wrażenie, że obserwuję po raz kolejny wykreowany zachwyt jak przy Matrixie, choć z drugiej strony wierzę w prawdziwość Twojego entuzjazmu.
-
Gość: skallska, dynamic-78-8-70-232.ssp.dialog.net.pl
2010/07/31 22:38:24
Witam
Miałam wczoraj pisać o incepcji. Byłam wczoraj na ostatnim seansie i wróciłam oszołomiona potęgą podświadomości. Na początku też myślałam o podobieństwie do Matrixa- napewno "incepcja" będzie kultowym filmem ;) Rzeczywistość napewno nam jużnie wystarczy. A Leonardo jako aktor robi postępy ;) Mam pytanie dotyczące końca filmu. Zauważyliście, że "totem" Cobba w ostatniej scenie zatacza większe kręgi jakby miał się przewrócić?? Czy to moja wyobraźnia ? Bo sama juz nie wiem czy to limbo czy rzeczywistość.
Pozdrawiam
-
2010/08/01 00:08:51
znakomity film i rzeczywiście kapitalnie dobrana obsada.
jedyne sceny, które trochę mnie znużyły, to walka na nartach w zimowej fortecy. dużo białego chaosu. przy czym ten sam chaos był genialny, kiedy kręcono go w pomieszczeniach czy Mombasie :)
i aż się boję pomyśleć, jaki będzie następny Nolan - bo z filmu na film jest lepszy.
-
Gość: majak, chello087207070038.chello.pl
2010/08/01 01:07:17
I właśnie o to przeciez chodzi żeby te wątpliwości były na koniec...a wierzyłąm przez chwilę ze się przewróci...
-
2010/08/01 01:19:26
Nolan ma w ogóle niesamowitą rękę do aktorów, do trzeciego planu włącznie. Zabawne dialogi były dwa, ale gdzie tu miejsce na więcej w tym obłędzie?

Co oscarów - na razie ostrożnie wieszczę dwa pewniaki. Za soundtrack i montaż.
-
2010/08/01 01:28:45
Niebywale świeży pomysł. Dużo lepszy od Wyspy tajemnic, który przypominał mi w swej fabule i sposobie narracji "Piękny umysł" - trochę wtórny. Zdegustowały mnie strzelanki w Incepcji - niepotrzebne, ale reszta - super. Nie sądzę, by to był obraz kultowy na szeroką skalę jak Matrix - podobnie jak Ty, uważam, że to będzie kultowy film dla smakoszy. Bardziej jak Fight Cllub. Podobnie wykręca umysł. Bardzo entuzjastyczna recenzja :) Obyś miał rację, bo Incepcji się należy przejście do historii kina.
-
2010/08/01 12:54:35
Widziałam i zgadzam się z Tobą. Świetne kino. Ale trzeba mieć wyobraźnię, żeby coś takieg wymyślić ;)
-
Gość: elka, 92.251.255.12.threembb.ie
2010/08/01 13:22:58
nie zgadzam sie z Twoja pozytywna opinia na temat tego filmu. Bylam w kinie kilka dni temu i wyszlam dosc rozczarowana. REzyser sprobowal kompozycji szkatulkowej w filmie, ale niezbyt mu to wyszlo, duzo strzelanek, styl matriksowy tez niezbyt oryginalny przeciez. Aktorzy - ok, ale tylko aktorzy sa zaleta tego filmu, reszta - przekombinowana, malo oryginalna. A sam poczatek - zwyczajnie nudny! Sorry, ale taka jest moja opinia :)
-
2010/08/01 14:35:10
Świetna recenzja. Najbardziej przypadł mi do gustu ten fragment:
"Szczerze mówiąc, czuję się trochę jak zakochany. Fascynacja tą historią jest zbyt wielka, by przejmować się jakimiś niedogodnościami. One już nie mają znaczenia."
Ja czuję się dokładnie tak samo ;-) "Incepcja" totalnie czaruje, wywiera ogromny wpływ, angażuje widza w trakcie seansu, ale także wiele godzi po wyjściu z kina.
-
2010/08/01 14:51:30
Otóż cała oryginalność "Incepcji" leży w przekombinowaniu... to taka kinowa maszynka do golenia z sześcioma ostrzami. W sumie każdemu wystarczało jedno, ale Gilette zaczęło zwiększać liczbę, a Nolan swoim nowym filmem mówi "do diabła z tym! Dodajmy jeszcze jedno ostrze!". Lubię brawurę i autotematyczność. Kocham więc "Incepcję". Fascynuje się tym filmem, jak normalni ludzie fascynują się kobietami (czy facetami). Mam ochotę wykrzyczeć to w twarz wszystkim, których spotykam.

Już parę osób porównywało "Incepcję" do "Fight Clubu" jeśli chodzi o skalę i zasięg popularności filmu. Doszedłem do wniosku, że może to być całkiem trafne porównanie, chociaż sam fanem "Fight Clubu" w ogóle nie jestem.

Co do Oscarów... nie wieszczę żadnych pewniaków, a trochę mam o tym pojęcie. Nie jestem pewien, czy muzyka w ogóle zostanie nominowana. Czy zostanie zakwalifikowana jako oryginalne dzieło Hansa Zimmera. Na pewno kategorie do rozważenia to montaż, zdjęcia, scenariusz, być może dźwięk i efekty specjalne. Mam nadzieję, że Nolan zostanie chociaż wyróżeniony za scenariusz, bo jeśli "Toy Story 3" dostanie nominację, a "Incepcja" nie, to będzie trochę śmiesznie...
-
2010/08/01 16:03:32
Teraz, z dziesięcioma kandydatami nominację za najlepszy film też spokojnie bym obstawił. Skoro mogą się podlizać takiej bardziej 'nerdowskiej' publiczności...
Jeszcze chciałbym jakiegoś wyróżnienia dla Gordona-Levitta - naprawdę tam błysnął koleś.
-
2010/08/01 16:55:14
aha, co do ewentualnych chwytliwych tekstów, imo z jeden miałby potencjał. You musnt be afraid to dream a little bigger, darling.
-
2010/08/01 17:23:33
Może, na siłę...

Wracając do Oscarowych szans. Ja także spodziewam się nominacji dla najlepszego filmu i szczerze mówiąc, to jak na razie "Incepcja" jest chyba jednym z 2-3 największych pewniaków do tego grona. Nie ma to oczywiście związku z "podlizywaniem się publiczności", bo... no nie, to nie ma miejsca w przypadku Oscarów. Ale wśród członków Akademii po prostu musi być na tyle fanów filmu, by znalazł się w Top 10. Patrząc na przeszłość Nolana, DiCaprio czy Gordona-Levitta, można nie dawać mu szans na więcej niż Top 10, ale to nie jest właściwa reguła. W końcu w zeszłym roku spore szanse na zwycięstwo miały "Bękarty wojny", a średnia ocen z jego recenzji była niższa, niż obecnie "Incepcji".

Gordon-Levitt na pewno zasługuje na nominację, bo być może uratował ten film przed bolesnym upadkiem, ale nie widzę szans. Ta rola, mało "spektakularna" (patrząc na to, za jakie role daje się nagrody), drugoplanowa, w filmie popularnym, nie może mu raczej przynieść tego, czego nie dały mu "500 dni miłości" czy "Zły dotyk". To ciągle będzie niedoceniany aktor pod tym względem, nadal większość nagród w jego szafie będzie zasługą nastoletnich występów w serialiku "Trzecia planeta od słońca". Na razie liczę po prostu na to, że JGL zostanie dostrzeżony przez kinomanów... i przez producentów, którzy uczynią z niego w ciągu 5-10 lat supergwiazdę.
-
2010/08/01 21:40:09
Faktycznie bardzo dobry film. Chociaz wiele sciagniete z `Matrix` zas z sama idea `swiata we snie` spotkalem sie po razie pierwszy przed wielu laty w filmie `Dreamscaper`. Chociaz tam bylo duzo grozniej. Ten kto zostal zabity w swiecie snu umieral naprawde.
I jesli ma byc szczery to zupelnie nie rozumialem o co chodzilo z tym snieznym bunkrem i zwiazana z tym proba szturmu. W zalozeniu to chyba mial byc szpital a nie warowna forteca.
Ale mozezwyczajnie nie dostrzeglem jakiejs glebi czy przenosni.
-
2010/08/01 23:34:47
Nie jestem pewien, czy akurat "Matrix" jest wart wyróżniania wśród inspiracji Nolana. To nie pierwszy i nie ostatni film science-fiction, który operuje wokół pytania, czy świat, który wydaje nam się prawdziwy, faktycznie taki jest. Nie mówiąc już o książkach takich jak twórczość Williama Gibsona. Natomiast niemal wszystko poza tą kwestią wydaje mi się w "Matriksie" i "Incepcji" odmienne...

Co do szpitala to myślę, że sprawa jest dość jasna, bohaterowie napotkali tam na ciężki opór z tych samych powodów, z których napotykali na ciężki opór na innych poziomach snu. Pytania o dziury w fabule polecam zadawać na forach "Incepcji" na Filmwebie, tam sporo osób siedzi i tłumaczy sobie wzajemnie, co właściwie się wydarzyło w tym filmie.
-
2010/08/02 09:52:43
Co tu dużo mówić, kawał dobrego kina i świetna recenzja.
-
Gość: , abpd204.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/03 11:00:57
boisz się prawdy o sobie, że usuwasz komentarze?
-
2010/08/03 12:43:31
W komentarzach można nawet ujawniać prawdę o kosmitach w Roswell, ale jeśli są w nich bluzgi i zero konkretów - wylatują.
-
2010/08/04 22:26:43
Elve: "jedyne sceny, które trochę mnie znużyły, to walka na nartach w zimowej fortecy. dużo białego chaosu"

Jednak te sceny, faktycznie nieco wydłużone:) miały uzasadnienie na płaszczyźnie psychologicznej- ci biali wojownicy to projekcje Fischera, obrońcy serca labiryntu, czyli ostatniej warstwy podświadomości. Tam "za pomocą wiatraczka" włamuje się Eames Cillian Murphy. Taką samą rolę odgrywają sanki w "Obywatelu Kane". Może dlatego mamy zimową scenerię..?
-
2010/08/04 22:30:09
Wydaje mi się, że zimowa sceneria to po prostu coś, co Nolan zawsze chciał zrobić - wiele razy opowiadał o tym, jakim jest fanem filmu "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" i jak bardzo chciałby zrobić własnego Bonda. Niestety, nie dostał takiej możliwości, więc zrobił własny film, który po trosze jest filmem Bondowskim. Można to różnie interpretować, ale myślę, że źródłem jest po prostu "W tajnej służbie JKM".

I, muszę się zgodzić, dla mnie też jest to obecnie (po dwóch seansach) najsłabszy element tego filmu. W tym śniegu mało widać, generalnie można było to zrobić lepiej.
-
Gość: sadoska.blogspot.com, pradnikb.gemini.net.pl
2010/08/22 22:31:12
zgadzam się w całej rozciągłości! cieszę się że poszłam na ten film do kina :)
-
Gość: stefek, host44-174.edata.net.pl
2010/09/04 20:11:38
Problemem tej recenzji jest to, że więcej mówi o zachwycie na temat filmu, niż samym filmie. Tak nieprawdopodobnego wręcz skumulowania środków waloryzujących już dawno nie widziałem. Niech za jakością i wartością filmu który swoją drogą uważam za naprawdę bardzo dobry przemawiają argumenty, a nie tylko powtarzane w co drugim-trzecim wyrazie synonimy słowa "genialny". To naprawdę niepotrzebne.
A poza tym strasznie rażą sformułowania typu "warstwa DiCaprio" itp. - czy nie można powiedzieć "warstwa Cobba"? Mylenie postaci z filmu z odtwarzającym tę postać aktorem trąci podstawówkowym myśleniem, że "autor mówi w wierszu".
Mniej egzaltacji. Chociaż trochę :).
-
2010/09/04 20:33:33
Jeśli uważa Pan, że używam w recenzji nazwisk aktorów, bo nie rozróżniam ich od odgrywanych postaci, to być może Pan ma problem. Ciekaw jestem, czy faktycznie opisując film znajomym, którzy go nie widzieli, mówi im Pan rzeczy w stylu: "i wtedy Don tańczy w deszczu" albo "Mario na koniec spada w dół w ciężarówce". Jeśli tak, to informuję: warto przestać. Nikt tak nie mówi.
-
Gość: stefek, host44-174.edata.net.pl
2010/09/04 20:42:36
Tyle, że to jest recenzja, a nie "opisywanie filmu znajomym" w niezobowiązującej rozmowie, prawda?
"Być może ma Pan problem" - a to już kwestia poniżej poziomu, naprawdę :). Ale mniejsza, rozumiem, że trudno przyjąć, że ktoś może coś zarzucić. Ok.
"Nikt tak nie mówi" - zdziwiłbyś się (czy też "Zdziwiłby Pan się"). Podobnie, jak są ludzie którzy nie lubią Meryl Streep (tak przy okazji artykułu o niej).
-
Gość: , 93-181-157-22.as.kn.pl
2010/09/06 02:04:45
genialny scenariusz... swietna obsada.... to film ktory otwiera nowe horyzonty w swiecie kina... bedzie studiowany i powielany... jezeli ktos ma wyobraznie... to akcja nie zwalnia... choc film jest dosc długi... nie liczy sie jak jest zrobiony czy moze mało rozbudowany... liczy sie "Idea" tego filmu... stworzył nowa kategorie kina... daje nieskonczone mozliwosci... to wyobraznia jest najwiekszym narkotykiem... jezeli ktos go naprawde zrozumial... nie mozna go porównywac z "Matrixem"... czy "Celą" bo to czysta kreacja... porusza sfere umysłu... ktory do tej pory ciagle jest zagadka.... wiec zaden z nas nigdy sie nie dowie prawdy bezwzgledu na to czy "Idea" sie przyjeła czy nie...;) trzeba ją wybrac samemu...;)
-
Gość: kazub, 77-255-132-167.adsl.inetia.pl
2011/04/24 02:11:54
Piszesz, że warstwa kina akcji jest średnia a jako argument podajesz, że nie wyróżnia się tak jak pozostałe, ważniejsze dla filmu aspekty. Czyli jest średnia bo jest, czy dla tego, że nie jest najważniejsza w filmie ? Podobnie napisałeś o scenariuszu.
Według mnie sceny akcji są co najmniej bardzo dobre (a walka w hotelowym korytarzu świetna), broniły by się same nawet, gdyby odseparować je od całości. Nie zauważyłem, żeby te aspekty ginęły jakoś szczególnie pośród pozostałych zalet filmu. Ode mnie takie 9+ dla filmu :)

statystyka