Blog o filmach.
Blog > Komentarze do wpisu

Oscary 2012: Typowanie - kategorie filmowe i aktorskie

Coroczna tradycja blogowa tym razem podzielona na dwie części.

Tak jak w paru ostatnich latach, już kilka tygodni przed rozdaniem Oscarów było raczej jasne, kto wygra w głównej kategorii. Natomiast w większości pozostałych kategorii sytuacja jest dość niejasna. Niektórzy analizują wcześniejsze nagrody ("Drzewo życia wśród krytyków dostało to i tamto"), inni historyczne prawidłowości ("Hugo wygląda trochę jak Aviator"), inni idą na czuja ("montaż w Moneyball jest chyba jakiś najbardziej wyraźny").

Generalnie rok jest ciekawy choćby z tego względu, że wygra niemy film produkcji francuskiej. Oczywiście nie przeszkadza to dziennikarzom pisać tekstów w stylu "to takie amerykańskie!", bo, cóż, wystarczy wziąć temat filmu i zaaplikować ten tłumaczący rzeczywistość dopisek. "Nostalgia - to takie amerykańskie!". Co roku słuchamy o kolejnej złotej regule "oscarowego filmu" (pokazać czarnych, kobiety i Żydów, być proamerykańskim musicalem o Holocauście), tyle że kolejne filmy robione według tej reguły w ostatecznym głosowaniu prawie zawsze ponoszą porażkę. Od Wzgórza nadziei, przez Dreamgirls, Nine czy Invictusa, do tegorocznego wyciskacza łez o 9/11 Stephena Daldry'ego, Strasznie głośno i niesamowicie blisko (chociaż, z takim tytułem, czegóż mogli oczekiwać...).

Z każdym rokiem coraz trudniej jest mi oprzeć się wrażeniu, że jedyna mierzalna reguła, którą kierują się głosujący, jest po prostu wybranie filmu, który im się spodobał najbardziej. Co czyni przewidywania takim trudnym. W tym roku Gurus o' Gold są dość jednomyślni w większości kategorii, ale może nieco z przekory, a może pogodni za wyższą wygraną, widzę pole jako bardziej wyrównane.

Nie chciałem pisać, jak inni, kto "powinien wygrać", bo to nieco bez sensu - Oscary to nagroda konkretnej grupy ludzi i z założenia mają pokazać, kogo oni cenią, więc powinni wygrać ci, co wygrają. Ale udało mi się jakoś włączyć should win w te typowania, pisząc, na kogo ja bym głosował, będąc 62-letnim, białym mężczyzną, któremu zdarzyło się współpracować z Hollywoodem, innymi słowy - członkiem Akademii Filmu i Nauki.

 

Najlepszy film: to nie jest jedna z tych ciekawych kategorii. Artysta zdobył tak wiele różnorakich objawów poparcia, że w sumie aż trudno znaleźć jakieś pole do pofantazjowania o możliwym zaskoczeniu. Służące dostały nagrodę za obsadę od związku aktorów, ale nie zostały nominowane przez żadną inną branżę. Spadkobiercy wydają się siedzieć na drugim miejscu równie wygodnie, jak Bezdroża. Hugo zaś, jak każda z ostatnich historycznych produkcji Scorsese, zadowoli się wyróżnieniami technicznymi, bo aktorzy i scenarzyści nie potrafili poruszyć ludu Hollywoodu. Wygra: Artysta. Mój głos: Drzewo życia.

 

Aktor: Akademia udowodniła po raz kolejny, że znane nazwisko nie jest wcale niezawodnym lepem, gdyż dość niespodziewanie Demian Bichir (który zostanie pewnie zapamiętany głównie z tej nominacjii) wygryzł z puli odtwarzającego postać historyczną Leo DiCaprio. Ogółem w ostatnich dwóch latach tylko 50% nominowanych aktorów obu kategorii to Amerykanie. Ani Meksykanin, ani Anglik wydają się nie mieć żadnych szans, choćby przebrali się za Johnny'ego Deppa. Faworytami długo byli Brad Pitt (doskonale wcielający się w Roberta Redforda w Moneyball) i George Clooney (grający starego George'a Clooneya w Spadkobierach). Ale wydaje się, że są zbyt znani, by wygrać. Wiecie, Akademia dość często nagradza "one-shoty" - ludzi, którzy raczej nigdy za wybitnych nie będą uznawani, i ja ich rozumiem - po co nagradzać po raz kolejny George'a Clooneya? Jest George'em Clooneyem. Jeśli przez najbliższe pięć lat nie zagra w żadnym filmie, nadal będzie zapraszany na imprezy. Z kolei Jean Dujardin pewnie pozostanie dobrym wykonawcą jedynej znanej sobie roli głupkowatego, uroczego narcyza, ale globalne olanie OSS 117 sugeruje, że gdy Francuz otworzy usta, nie może liczyć na taki szał, jaki toczy się wokół niego w ostatnim czasie. Wygra: Jean Dujardin. Mój głos: Gary Oldman.

Aktorka: nie będę oryginalny stwierdzając, że Meryl Streep czeka los Clooneya i Pitta. Wszyscy już wiedzą, że jest dobra. Jeśli Streep zostanie nagrodzona, za rok możemy się spodziewać Oscara dla masła orzechowego, a za dwa lata - dla tajskich masaży. Oglądając Złote Globy i różne wywiady łatwo odnieść wrażenie, że sama Meryl czułaby się zażenowana wygrywając. Z kolei gdy wygra Viola Davis, na pewno złoży z podium należny hołd swojej idolce, a idolka będzie płakać z radości. Wszyscy zadowoleni. Wygra: Viola Davis. Mój głos: Meryl Streep.

Aktor drugoplanowy: jedynym rywalem Christophera Plummera miał być Albert Brooks. Ale nie został nominowany. Plummer ma więc gładką drogę do zwycięstwa, zwłaszcza, że zupełnie jak jego postać w Debiutantach na starość stał się modniejszy, niż kiedykolwiek. Stety czy niestety, takiej sławy nie uzyskał ciągle Max Von Sydow, który mógłby stworzyć fascynujący niemy duet z Dujardinem. Kenneth Branagh jest nominowany już w piątej kategorii (wcześniej rola główna, reżyseria, scenariusz i film krótkometrażowy), ale raczej nie powinien sobie robić nadziei, skoro nawet Brytyjczycy woleli człowieka z Kanady. Wygra: Christopher Plummer. Mój głos: Plummer.

Aktorka drugoplanowa: aktorzy naprawdę kochają Służące, skoro spośród różnych ciekawych występów Jessiki Chastain wybrali akurat ten. Trzy role niezwiązane w żaden sposób z niekonwencjonalnymi przyprawami do ciasta uważam za zdecydowanie bardziej godne uwagi, ale Octavia Spencer wydaje się jednym z największych pewniaków niedzielnej nocy. Wygra: Octavia Spencer. Mój głos: Melissa McCarthy.

 

Film animowany: jedynym rywalem dla Rango miały być Przygody Tintina. Ale nie zostały nominowane. Branża filmów animowanych od momentu swego powstania wybija się na jedną z ciekawszych w Akademii, niemal co roku zaskakując jakimś zagranicznym filmem. Tym razem m.in. pominęli po raz pierwszy w historii Pixar, za to wyróżnili Kocie życie. I słusznie, bo w tym słabym dla amerykańskich kreskówek roku niezła francuska produkcja wygląda naprawdę atrakcyjnie. Jednak całość Akademii prawdopodobnie pisze to, co zna, a zna Johnny'ego Deppa. Wygra: Rango. Mój głos: Matka Kurka.

Film nieanglojęzyczny: by głosować w tej kategorii, trzeba zobaczyć każdy film i mieć na to papiery. Z tego powodu trudno powiedzieć mi coś o szansach izraelskiego filmu Hearat Shulayim (Przypis), którego nie widziałem ani ja, ani prawie nikt. A przecież, podobnie jak Artysta czy Drzewo życia, zebrał bardzo dobre opinie w Cannes. Mogę się tylko domyślać, jaki to rodzaj filmu, jeśli dostał we Francji nagrodę za scenariusz: wiem, że tę samą dostały Inwazja barbarzyńców czy Ziemia niczyja. Tak więc widzę możliwość niespodzianki, bo jak wiadomo - ta kategoria lubi obalać zdecydowanych faworytów, czy to będzie Prorok, Klasa, Labirynt Fauna, Paradise Now czy wiele innych. Teraz faworytem jest oczywiście Rozstanie, ale oprócz tajemniczego kandydata z Izraela (kurs 17:1), zagraża mu też emocjonalne, niebawiące się w "politykowanie", pozostające w pamięci W ciemności (8:1). Na pewno bukmacherzy nie grzeszą rozsądkiem, znów rzucając się na faworyta krytyków w kategorii, w której liczy się opinia garstki pasjonatów chodzących na wszystie specjalne pokazy. Wygra: Rozstanie albo Przypis. Mój głos: Rozstanie.

Film dokumentalny: od jakiegoś czasu ta branża to dla mnie spory zawód - mam wrażenie, że bardziej głosują na wydarzenie i tematykę dokumentu, niż na sam film. W tym roku również mamy cztery filmy na "tematy społeczne": biedna i ambitna drużyna futbolowa, system karny, ekoterroryzm, wojna. Zresztą niekoniecznie są to ciekawe filmy. Na tym tle Pina na pewno się wyróżnia, ale w zeszłym roku już liczyłem na "dokument o sztuce" wygrywający poprzez efekt świeżości i byłem w błędzie. Pina bardzo mi się podobała, co także stawia ją raczej wśród przegranych w tej kategorii: wyobraźcie sobie, że tak naprawdę mieliśmy dla dokumentów świetny rok, z nowymi filmami Wernera Herzoga, Errola Morrisa czy Steve'a Jamesa. Inne wspaniałe i docenione wszędzie indziej dokumenty to m.in. Senna, Nostalgia de la luz, Project Nim czy George Harrison: Living in a Material World Martina Scorsese. Tymczasem Akademia nominowała... to, co nominowała. Szefostwo zatwierdziło już na przyszły rok zmiany w systemie, by być może poprawić sytuację. Pisanie o tych pominiętych jest doprawdy stokrotnie ciekawsze od pisania o tych, którzy są. Powiedzmy tyle, że jakoś tam zauważono wcześniej Undefeated (nominacja do Critics' Choice) oraz Paradise Lost 3 (nominacja od związku reżyserów). Wyższy kurs na historię futbolistów kusi, ale pozostanę przy popularnym typie, czyli trzeciej części trylogii o systemie karnym. To najgorsza część tej trylogii, więc świetnie wpasuje się w ogólny klimat tej kategorii. Wygra: Paradise Lost 3: Purgatory. Mój głos: Pina.

 

Pozostają kategorie krótkometrażowe, którymi się nie interesuję i nie zacznę tylko dlatego, że jakieś tam Oscary. Po krótkim przeglądzie typuję tak:

Aktorski: Tuba Atlantic.

Dokument: Saving Face.

Animowany: The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore


W następnej notce - kategorie techniczne...

piątek, 24 lutego 2012, ogqozo
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: yow, apn-46-169-179-24.dynamic.gprs.plus.pl
2012/02/24 10:27:41
Duże zmiany w formule twoich głosów, nie dość że rozłożone na dwie części, dodatkowo wprowadziłeś "twój głos".

Nie zgadzam się co do aktora pierwszoplanowego. Clooney ma dość duże szanse, ale stawiam na Dujardina. Zresztą z tych samych powodów co napisałeś. Akademia często nagradza tych "one shotowców" odtwórców jednej roli, pojawiających się znikąd. Przypomina mi się sytuacja z "Życie jest piękne", gdzie miłość Akademii do tego filmu pozwoliła wygrać, nikomu wcześniej nieznanemu Roberto Benigni wygrać (kontrowersyjne i krytykowane przez kolejne lata? A jakże. Członkowie akademii się tym nie przejmują) Taka sama sytuacja może pojawić się z Artystą.

Co do bukmacherów i obstawiania Rozstania... jest to w jakimś stopniu prawda. Akurat w tej kategorii decyduje garstka ludzi, ale patrząc na kondycję tegorocznych filmów w tamtych, ciężko nie przyznać "Rozstaniu" pewnych szans na wygranie. Jest to film, który podoba się każdemu, krytykowi czy zwykłemu widzowi, na listach pewnie będzie pojawiał się prawie zawsze na pierwszym, ewentualnie drugim miejscu.

Co do filmów dokumentalnych... Brak nominacji Project Nim... Po wielkim zawodzie w poprzednim roku, obstawiam tak jak ty na najpopularniejszym typie "Paradise Lost 3".
-
Gość: makaski, mail.mpp.pl
2012/02/24 11:00:48
a nick nolte za drugoplanówkę w "Worrior"?
-
2012/02/24 13:27:19
No ja też stawiam na Dujardina. Z tekstu chyba to wynika. Źle wpisałem.

Co do filmu zagranicznego, cóż, można tylko po raz enty powtórzyć, że "Labirynt Fauna", "Amelia" czy "Walc z Baszirem" też się naprawdę wszystkim podobały. W tym roku brak jest jakiegoś wymarzonego kandydata, "W ciemności" jest za bardzo patetyczne, a "Rozstanie" za bardzo niepatetyczne. Nie pasuje za bardzo do profilu, ale pewnie wygra, z braku laku.
-
2012/02/24 16:39:53
No a Nick Nolte, cóż. Prawdopodobnie dostanie najmniej głosów ze wszystkich. Raz, że filmy sportowe mają dość duży elektorat negatywny, a "Warriora" obejrzało pewnie dużo mniej osób, niż "Zapaśnika" (który i tak nie został nagrodzony). Dwa, że rola Nolte'ego, choć intensywna, to dość niewielka, i choć sprawnie wykonana, to chyba zostawiająca pewne wrażenie, że tak generalnie wygląda życie Nicka Nolte'ego, co raczej nigdy nie pomaga w walce o nagrody.

statystyka