Blog o filmach.
Blog > Komentarze do wpisu

Oscary 2016: Typowanie - kategorie techniczne

Druga część typowania.

Reżyseria: jednym z powodów, dla którego Zjawę uważa się za faworyta do głównej nagrody, jest niezwykle mocna jej pozycja w tej właśnie kategorii. Zazwyczaj najlepsza reżyseria oznacza też najlepszy film. Nie zawsze jednak, o czym wiedzą wszyscy, którzy dwa lata temu stawiali na Grawitację, bo pewniakiem - i zwycięzcą - był tutaj Alfonso Cuaron. W każdym razie Iniarritu w razie wygranej zrobi to drugi raz z rzędu, jako pierwszy reżyser od czasu Josepha L. Mankiewicza (List do trzech żon, Wszystko o Ewie), a meksykański threepeat będzie pewną ciekawostką w narracji "Oscars so white", gdyż to najwyższe indywidualne wyróżnienie już od 2007 r. nie trafiło do amerykańskiego mężczyzny (choć trafiło się dwóch Brytyjczyków). Kolejny już raz, Iniarritu znowu nakręcił sporo rzeczy, które laikowi wydawałyby się "nienakręcalne", a relacje z planu Zjawy przywodzą na myśl słynne Fitzgarraldo Herzoga i nadają się na lepszy film przygodowy, niż... Zjawa. Całkiem sporo typerów stawia tutaj na George'a Millera, który również dokonał majstersztyku i nakręcił film wypełniony "nienakręcalnymi" rzeczami, wyznaczając nowe horyzonty hollywoodzkiego kina, a ponadto stworzył jeden z najciekawszych w historii, unikalny w każdym aspekcie, komunikający każdym kadrem mnóstwo treści, tętniący życiem i śmiercią świat. Kurs na Iniarritu to tylko 1,13, ale raczej i tak się opłaca. Wygra: Zjawa. Mój głos: Mad Max.

 

Scenariusz oryginalny: moją "ewolucję" jako "kinomana" mógłbym opisać choćby tak: kiedyś z całej Oscarowej zgrai najbardziej zawsze podobały mi się filmy nominowane w tej kategorii, dzisiaj tą dziedziną są zazwyczaj zdjęcia. Trzy filmy w stawce zgrabnie nadają dramatyczny kierunek prawdziwym wydarzeniom, a współtworzony przez braci Coen Most szpiegów nawet ma coś do powiedzenia o życiu i wyborach moralnych, przed którymi staje także i przeciętna osoba. Współczesna młodzież nie znosi Spielberga za to, że każe wyobrazić sobie możliwość bycia istotą odpowiedzialną moralnie, ale i staruchy nie nagrodziły mu nieco bardziej cenionego Lincolna, więc nie nastawiałbym się na triumf i w przypadku tego filmu, z jakiegoś powodu opisywanego jako "thriller", jak gdyby pewność powodzenia wszystkiego, co wymyśli sympatyczny Tom Hanks, była przez moment niepewna. Spotlight jest w sensie dynamiki i fizycznej narracji znacznie bardziej bystre i subtelne, ale z kolei nie ma tych cech jeśli chodzi o przekaz. W głowie się nie mieści sprawiło, że poczułem się staro, bo nie dałem się porwać tej banalnej historyjce, najbardziej oczywistymi scenami i dialogami burzącej potencjał tkwiący w pomyśle na ukazanie wydarzeń z perspektywy, hmm, emocji. Ex Machina to najciekawszy scenariusz w stawce, który zarówno faktycznie zaskakuje, jak i daje do myślenia, ale wygra zdecydowanie najbardziej lubiany film w gronie. Wygra: SpotlightMój głos: Ex Machina.

Scenariusz adaptowany: tutaj również nie ma co nastawiać się na niespodziankę. Big Short nie tylko cieszy się największym uznaniem, ale i zaiste ładnie ubiera znaną książkę w formę filmową, robiąc kino z materiału, z którego rzadko robi się kino, podczas gdy rywale operują bardziej standardowymi metodami, głównie po prostu przenosząc wydarzenia z prozy na ekran. Wygra: The Big Short. Mój głos: The Big Short.

 

Muzyka: pierwszy instynkt typera Oscarowego to oczywiście zawsze pytanie: "w którym filmie jest najwięcej X"? Od lat metoda ta daje dość niezawodne rezultaty, i rok temu dała mi rzadki trafny typ wbrew większości, gdy wygrać miała Teoria wszystkiego. Złota reguła, że tutaj zwycięża film, w którym muzyka po prostu rzuca się w... uszy, zostawia dwóch kandydatów: Sicario i Nienawistną ósemkę. Przy czym w przypadku dzieła Johanna Johannsona - tegoż samego, który miał wygrać rok temu - soundtrack zapada w pamięć może nawet bardziej, ale trudniej spamiętać, z którego dokładnie momentu (ale kurs 34 zachęca do stawiania). Ennio Morricone zaś ma przynajmniej jedną scenę dla siebie, mianowicie kilkuminutowe otwarcie Nienawistnej ósemki. Cokolwiek myślicie o samym filmie, na pewno do dziś macie w pamięci ośnieżoną figurę Chrystusa, stojącą nieruchomo i bezradnie, gdy wijące się w mroku melodie smyczkowe zwiastują nadchodzące nieszczęście. I chociaż naprawdę oryginalny, piekielny wręcz soundtrack do Sicario kusi kursem oraz precedentem (w 2010 roku elektronika z Social Network pokonała klasyczne nuty z Incepcji czy Jak zostać królem), to możemy spodziewać się prawdziwego Oscara dla sześciokrotnie nominowanego, 87-letniego Morricone, nagrodzonego honorowo za całokształt twórczości już 9 lat temu. Słyszysz, Wajda, nigdy nie mów nigdy. Wygra: Nienawistna ósemka. Mój głos: Sicario.

Piosenka: w tym roku ta kategoria jest wyjątkowo nieprzyjazna dla tych, którzy lubią nucić, pełna wysokich wokali. Usłyszenie The Writing's on the Wall w moim wykonaniu to dobra metoda, by zwrócić śniadanie. Strasznie spodobał mi się ten utwór, podobnie jak fakt, że Sam Smith faktycznie potrafi to wszystko zaśpiewać, wykonując utwór tak samo na żywo (wow!). I jeszcze parę dni temu stawiałem na niego, dopóki nie zacząłem uważniej przeglądać opinii, jakie zbiera w Stanach. A tam, cóż, nie tak wielu jest miłośników tego bardzo prostego, wyśpiewanego cienkim głosikiem utworu. Nie pierwszy raz, kategoria piosenki jest na gali Oscarowej najbardziej "polityczna". Mamy tu i (wyśpiewaną najcieńszym głosikiem Antony'ego and the Johnsons) piosenkę z dokumentu Racing Exctintion o tym, jak to ludzkość doprowadziła ostatnio do wymarcia większości życia na Ziemi (drobiazg), a także ciekawe zestawienie: 50 twarzy Greya obok The Hunting Ground, dokumentu opisującego gwałty i molestowanie kobiet na amerykańskich uniwersytetach. W sumie spodziewałem się, że temat ten nie zainteresuje starych dziadów, zwłaszcza że dokument krytykowano za manipulacje, na czele z przedstawieniem kogoś tam jako gwałciciela mimo braku dowodów, ale film wybronił się i zdobył sporo uznania w Hollywood, podobnie jak piosenka Lady Gagi, którą nagrodzono niedawno Grammy. Inaczej niż w przypadku muzyki, tutaj popularność filmu i znaczenie piosenki w nim nigdy nie było specjalnie ważne, dlatego drugie miejsce zajmie raczej The Weeknd, a dla utworu z Młodości, wokół którego kręci się obraz Sorrentino, nie widzę szans na pozycję wyższą niż czwarta. Organizatorzy też nie zostawili złudzeń ani Antony'emu, ani wykonawcom Prostej pieśni #3, bo nawet nie zaprosili ich do wystąpienia na gali. Wygra: Till it Happens to You. Mój głos: The Writing's on the Wall.

Montaż dźwięku: i wracamy do złotej reguły. Gdzie jest najwięcej montażu dźwięku? W Mad Maksie. I to jest tutaj mocny fawroyt, chyba że głosujący faktycznie poczują miętę do koncepcji zrobienia ze Zjawy nowego Titanica albo Powrotu króla i nagrodzenia go po prostu wszędzie (jeśli wierzyć niektórym fanom filmu, nie jest do tego aż tak daleko!). Ja tego nie widzę - wydaje mi się, że Zjawa dla większości jest jednak filmem, który działa bardziej obrazem, za to dzieło George'a Millera bardziej wszechogarnia dźwiękiem. Z drugiej strony, wiele osób po prostu wpisze ten film wszędzie, gdzie się da, z góry na dół... Bo naprawdę go lubią. Wygra: Mad Max. Mój głos: Mad Max.

Miks dźwięku: tutaj znacznie więcej osób wskazuje na Zjawę, ale z wyżej wymienionego powodu, mam co do tego wątpliwości. Mówi się nawet o niemałych szansach Gwiezdnych Wojen. Ale hej, w razie wątpliwości stawiaj tutaj na film muzyczny, a w którym filmie oprócz całego tego zgiełku w odpowiednich momentach małżowiny uszne uderzają z mańki trybalne bębny i czerwony wariat z gitarą? Wygra: Mad Max. Mój głos: Mad Max.

 

Scenografia: walka Zjawy i Mad Maxa w kategoriach technicznych zapowiada się na starcie równie intensywne i zaciekłe, co pięknego Leosia ze złym Tomem Hardy'm, ale jej wynik jest mniej przewidywalny. W przypadku obu filmów nie muszę podawać argumentów "za", no bo, kurczę, widzieliście te filmy? Zjawę wydaje się być tutaj na słabszej pozycji, ponieważ została nakręcona w lokacjach naturalnych, co nieczęsto jest tu doceniane. Oczywiście, to nadal znaczy, że ktoś musiał przemierzyć śnieżne pustynie świata, by znaleźć odpowiednie kształty, i to takie, gdzie da się rozstawić ekipę i będzie odpowiednio odbijało światło. Do tego film wypełniony jest rekwizytami i budowlami (i drzewami), których realistyczne i nastrojowe wykonanie musi robić wrażenie. Mad Max powstał w większej (co nie znaczy, że dużej, jak na dzisiejsze czasy) mierze w programach komputerowych, ale to nie przeszkodziło innym wygrywać w tej kategorii, a dodatkowo, ten film praktycznie JEST swoją scenografią, żywą, ruszającą się akcją na kółkach, której ciężar i niebezpieczeństwo jest fizycznie wyczuwalne. Wygra: Mad Max. Mój głos: Mad Max.

Zdjęcia: zgadnijcie, jakie dwa filmy powalczą tu o główną nagrodę. Do niedawna opisywany tu jako "niedoceniany", teraz Emmanuel Lubezki wygra już po raz trzeci, dołączając co prawda do całkiem licznego grona, ale w większości nabijającego sobie dorobek w czasach, gdy ta kategoria była podzielona na zdjęcia czarno-białe i kolorowe. Najmłodszy trzykrotny triumfator to Robert Richardson (JFK, Aviator, Hugo), który od jakiegoś czasu z dobrym skutkiem współpracuje z Quentinem Tarantino i znowu się tutaj znalazł, chociaż próbę wystylizowania Nienawistnej ósemki na średniobudżetowe kino sprzed 40 lat uważam za marnotrastwo tego talentu, który dał nam tyle piękna najwyższej rozdzielczości w Bękartach Django. Lubezkiego jest mi dużo łatwiej kochać, niż Iniarritu, bo, cóż, zrobił znowu fenomenalną robotę, kręcąc coś, co jest szalenie podniecające, a co wydawało mi się niemożliwe, i to jeszcze na zupełnie inny sposób, niż przy Grawitacji i Birdmanie. Nakręcona Alexą 65, bez wózków, bez oświetlenia, Zjawa pełna jest soczystych, monumentalnych, panoramicznych kompozycji, a także powalająco efektownych długich ujęć, z których każde może trafić do podręczników; czy się wam to podoba, czy nie - być może w ten sposób mordując ostatni bastion klasycznego filmu. Kto będzie sięgał po taśmę, jeśli cyfrówką nakręcono... TO? Po części to samo robi oczywiście Mad Max, ale jak dla mnie, ten demoluje zmysły raczej nie tyle obrazem samym w sobie, co ruchem i rytmem. Do czego jeszcze wrócimy. Aha, no i bębnami i gitarą, tak. Wygra: Zjawa. Mój głos: Zjawa.

Charakteryzacja: zaczynając pisać ten tekst, nie spodziewałem się, że każda kategoria techniczna będzie wyglądać tak samo, jeśli chodzi o faworytów. Okej, spróbujmy pogadać o czymś innym. Nie uważacie, że polski tytuł Zjawa jest strasznie słaby? Mam wrażenie, że dystrybutor nadał go, nie mając w ogóle pojęcia, o czym tak naprawdę jest film, i myślał, że faktycznie będzie to jakaś gotycka fantastyka o duchu Leosia nawiedzającym bogatych bankierów na święta. Ta kategoria zawsze była Oscarowym azylem dla wielu naprawdę beznadziejnych filmów (Wehikuł czasu, Click, Norbit), do których teraz dołącza typowa europejska komedia, Stulatek który coś tam coś tam. Nie będę się nawet wyzłośliwiał na osiągnięcie na poziomie programu Szymon Majewski Szow, by 50-letniego szwedzkiego "komika" ucharakteryzować tak, by wyglądał na 80 lat. Arcydzieło! Na Zjawę też mało kto stawia, bo nieustanne opowieści z planu o tym, jak to Iniarritu robił wszystko "naprawdę", narażając Leosia na śmierć z przemarznięcia lub ran, każą się zastanawiać, czy charakteryzatorzy mieli aż tyle roboty. Ale tak naprawdę, mieli, codziennie godzinami przygotowując DiCaprio do kolejnych długich ujęć, podczas których... wiele się dzieje z jego ciałem. Z kolei Mad Max mimo wszystko eksponuje swoją sztuczność: użyty na nagraniu chrom nie był prawdziwy. To tylko film. Dzieci, nie róbcie tego w domu. Wygra: Mad Max. Mój głos: Mad Max.

Kostiumy: najbardziej otwarta kategoria w tym roku, bez dwóch zdań. Widziałem mądrych ludzi wskazujących na każdego z pięciu kandydatów. Większość "Gurus o Gold" wpisuje tu Carol, ale jakoś nie mogę się przekonać do zwycięstwa filmu, który w ogóle kostiumów nie eksponuje. Zazwyczaj wygrywają suknie, a tutaj liderem jest Kopciuszek (nota bene film, jeśli to możliwe, jeszcze gorszy od Stulatka który cośtam oraz 50 twarzy Greya). Z drugiej strony... Mad Max to Mad Max. Okej, ten argument nie wydaje się aż tak mocny, biorąc pod uwagę, że film tego typu prawie nigdy tu nie wygrał. A jednak różnica w popularności tych obrazów jest ogromna. Carol to punkt pośrodku tych biegunów, zarówno pod względem ilości sukni, jak i popularności filmu. Patrząc na morowe kurteczki i spodnie Mad Maxa, trudno mi uwierzyć, by miały przyciągnąć tyle uwagi, zwłaszcza że są oparte na istniejących już wcześniej odsłonach serii. Wygra: Kopciuszek. Mój głos: Mad Max.

 

Montaż: jesteśmy na ostatniej prostej typowania, skręcaliśmy dziarsko w lewo na Mad Maxa, to znów w prawo na Zjawę, ale zapędziłem się tutaj w kozi róg. Otóż, jak wiecie, stawiam na główną nagrodę dla Big Short. Pasowałoby więc, żeby ów film wygrał jeszcze w jakiejś innej kategorii. Tak jak Argo czy Miasto gniewu, obaj niedawni zwycięzcy, w których realizacji nie było zbyt wiele imponujących detali, ale mieli przynajmniej nagrodę za montaż (ogólnie podczas gali ta kategoria to wczesny wyznacznik tego, kto na koniec wydarzenia, za jakieś 50 godzin, będzie triumfował za najlepszy film). Nikt nigdy nie wygrał Oscara za najlepszy film, nie zdobywając przynajmniej dwóch innych nagród. Sęk w tym, że Mad Max... tak jakby powstał po to, żeby dostać nagrodę za montaż. Żeby bronić wiarygodności tekstu, muszę więc dokonać jakiejś manipulacji, albo też wrócić się do poprzedniej części i skasować wszystko, po czym wstawić jasno: nie, nic nas nie uratuje przed Zjawą, nie ma dla niej konkurencji. Widzicie, czemu mam tu taki zgryz? Tak czy siak, czeka nas jakiś precedens (co, jeśli wygra tu Big Short, a za najlepszy film i tak nienagrodzone nigdzie indziej Spotlight...). Po części mogę wytłumaczyć moją wizją wspomnianym systemem preferencyjnym. Żyjemy w chaotycznych czasach, może nie ma sensu szukać we wszystkim porządku. Wygra: The B Mad Max The Big Short. Mad Max Mój głos: Mad Max.

Efekty specjalne: jak może zauważyliście, naprawdę podoba mi się wiele rzeczy w Mad Maksie. Myślę, że ten film, jedno wielkie skupisko niesamowitych efektów specjalnych, ma tutaj statuetkę w kieszeni. Konkurentem są, zdaje się, Gwiezdne Wojny Epizod 1981: I tak kupisz bilet, bo nazywa się "Gwiezdne Wojny", które dostały BAFTA oraz nagrodę Visual Effects Society. Ale, o dziwo, w tej kategorii Oscarowej "więcej" zaiste nie zawsze znaczy lepiej. Typowe popcornowe "blockbustery" za miliard dolarów nieraz przegrywały tu z Hugo, Życiem Pi, Złotym Kompasem czy też Grawitacją. Właściwie to cinema pauperum nie wygrywało tutaj nigdy, jeśli tylko był inny wybór. I tak kończymy to typowanko, kolejną wygraną Mad Maxa na gali, na której nie wiadomo, kto wygra główną nagrodę, poza może tym, że na pewno nie Mad Max. Ale wiecie, kto jeszcze ma niemałe szanse dostać tutaj statuetkę? Tak, wiecie. Pewien film z Leosiem. Wygra: Mad Max. Mój głos: Mad Max.

poniedziałek, 22 lutego 2016, ogqozo

Polecane wpisy

  • Nowe Horyzonty 2017: Kino Świata

    Światowi ludzie na światowym festiwalu oglądają światowe filmy. I widzą Świat trochę w jakimś kryzysie, a trochę taki jak zawsze.   Zawsze się o tym s

  • Najlepsze filmy 2016

    Według mnie. Przed wami może najpóźniejszy na świecie tekst podsumowujący na świeżo 2016, ale i kto wie, może pierwszy, w którym nie padnie nazwisko na "T

  • Oscary 2017: typowanie - kategorie techniczne

    Druga część typowania. Reżyser:  zaczynamy od kategorii najbardziej oczywistej. Cztery świetne pokazy artystycznej maestrii, a także Mel Gibson, którego n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Oscar, *.adsl.inetia.pl
2016/02/28 03:00:01
Wydaje mi się że Nienawistna 8 może nie wygrać za muzykę. Filmy Tarantino są ostatnio przez akademie raczej lubiane o czym świadczą liczne nominacje ostatnich dwóch jego filmów. jego ostatnie dzieło okazało się niezbyt strawne dla niektórych osób co się może przełożyć na niewpisywanie go na pierwszym czy drugim miejscu. Może tu być kolejna niespodziewanka dla bardziej strawnych Gwiezdnych W. Chyba najpopularniejszy film w tej kategorii i jakże kochany kompozytor. Sicario chyba najbardziej się tu wyróżnia ale nie sadze, żeby mógł wygrać chociaż mogę się mylić. Szkoda ze nominacji nie dostał szalony Max.
-
2016/02/28 04:06:04
Raczej Morricone to jeden z większych pewniaków tutaj. Być może mój ogólny sceptycyzm wobec "Gwiezdnego Popcornu za 25 zł" tutaj nie pozwala mi uwierzyć, ale to jest prawda, że takie kino rzadko wygrywa Oscary za cokolwiek. Okej, pierwsze "Gwiezdne Bajeczki: Wtedy-jeszcze-nie-epizod-IV" wygrały ich kilka, także za muzykę, ale to był pierwszy film tego typu. 5 kolejnych filmów na tym schemacie jeszcze jakoś tam było doceniane, ale kolejnych 500 już zostało raczej olane przez każdego, kto się zajmuje kinem na poważnie. Mimo wszystko widzę ich szanse w dziedzinie efektów specjalnych, no bo jednak są to "efekty pierwszoplanowe", a "Zjawa" i "Mad Max" to "efekty drugoplanowe", więc... kto wie.

statystyka