Blog o filmach.
Blog > Komentarze do wpisu

Oscary 2017: typowanie - kategorie techniczne

Druga część typowania.

Reżyser: zaczynamy od kategorii najbardziej oczywistej. Cztery świetne pokazy artystycznej maestrii, a także Mel Gibson, którego nominacja jest chyba największym wydarzeniem, jakie tutaj zajdzie w tym roku. Jeśli wierzycie, że Moonlight może wygrać, to tutaj może pojawić się Barry Jenkins. Gdy wiele lat temu zachwycił mnie jego debiut Medicine for Melancholy, który obejrzało chyba z 10 osób w Polsce, nigdy bym sobie nie wyobrażał, że po tylu latach, po jego drugim filmie, powiem to zdanie... Ale ma szanse dostać Oscara. Wygra: Damien Chazelle. Mój głos: Barry Jenkins.

 

Scenariusz oryginalny: tradycyjnie w tej kategorii mamy filmy odświeżająco NIEinspirowane prawdziwymi wydarzeniami. To na swój sposób urocze, że tak ciekawy głos jak Yorgos Lanthimos jest już kolejny raz nominowany do Hollywoodzkiej nagrody, obok Mike'a Millsa, który o dziwo nie dostał się tutaj przy okazji Debiutantów. To bez wątpienia jedna z bardziej wyrównanych kategorii, w której pytanie brzmi: czy wygra La La Land w ramach ogólnej sympatii, czy generalnie... lepszy scenariusz i Manchester. Moja odpowiedź jest mniej więcej taka jak na pytanie o sens życia, gdy jesteś Casey'em Affleckiem albo mną: nie wiem. Film Kennetha Lonergana jest tu faworytem bukmacherów, ale czuć, że sympatia do niego nie jest już aż tak mocna, by być pewnym. Ale pamiętając, że Artysta tutaj nie wygrał kosztem jakże miałkiego filmu artysty znanego niegdyś jako Woody Allen, trudno mi uwierzyć, by głosujący mieli powtórzyć Złote Globy w tej kategorii. Tak więc, mimo sygnałów z Hollywoodu... Wygra: Manchester by the Sea. Mój głos: Manchester by the Sea.

Scenariusz adaptowany: decyzja Akademii, by scenariusz Moonlight uznać za adaptowany, wytworzyła dość jasną sytyację w tej kategorii. Nawet jeśli Moonlight nie sięgnie po główną nagrodę, to tutaj wygraną ma bardziej pewną, niż bohaterowie Big Short wypłatę z Obligacji Zabezpieczonych Długiem. Gdyby nie to, moglibyśmy się zastanawiać, czy na scenie zobaczymy słynnego zagubionego Indusa w Australii o imieniu Saroo, czy też Erica Heisserera, który podobno niesamowicie zręcznie dołożył zwrot akcji do kultowego opowiadania Nowy początek (do którego mam zastrzeżenia, ale przyznam, że to najbardziej trzymający się kupy scenariusz w tym gronie). Ciekawą adaptację własnej sztuki sporządził też nieżyjący od ponad 10 lat August Wilson, ale rzut oka na teatralność podwórka z Fences pozwala tylko lepiej uświadomić sobie zręczność osiągnięcia pisarzy Moonlight. Z drugiej strony - to lepsza sztuka! Wygra: MoonlightMój głos: Fences.

 

Muzyka: przegapiłem Pasażerów, więc opinię o tym soundtracku opieram o fachowe 5 sekund na YouTube. Na szczęście ta opinia to i tak tylko ciekawostka w sytuacji, gdy w stawce jest szalenie popularny musical o muzycznych muzykach. Zresztą płytka do La La Land jest wręcz lepsza niż film i świetnie się jej słucha. Po co komu scenariusz w filmie, jeśli ma ten OST. Bez tak mocnego kandydata, w innym roku, pewnie szanse miałyby intrygujące, wnoszące nową jakość do obrazu aranżacje z Moonlight oraz Jackie, ale w tej kategorii głosujący nigdy nie mieli raczej dylematu typu "jakość czy ilość". Wygra: La La LandMój głos: La La Land.

Piosenka: organizator Oscarów nigdy nie może się zdecydować, czy puszczać piosenki, czy nie, czy tylko niektóre, ale w tym roku ma chyba dość atrakcyjnych wykonawców - Gosling, Emma Stone (których jednak zastąpić ma John Legend), Sting, Justin Timberlake, a także 16-letnia debiutantka z Moany, Auli'i Carvalho. Ta ostatnia wykonała bardzo przyjemny utwór, który mógłby przynieść Lin-Manuelowi Mirandzie brakującą nagrodę do kompletu, bo facet ma już Emmy, Grammy, Tony ORAZ Pulitzera. Ale, cóż, powtórzmy znowu: La La Land psuje całą zabawę. Oczywiście, że wygra "City of Stars", i raczej słusznie, bo o ile sam film tylko momentami mnie wzruszał, tak otwierająca melodia na fortepianie z tego utworu i śpiewanko "City of Stars... nanananana..." chodziło mi po głowie przez długi czas po projekcji. Wygra: "City of Stars". Mój głos: "City of Stars".

Dźwięk: zgadnijcie, kto psuje zabawę? Hm, czyżby był tu gdzieś bardzo mocny film skupiony na muzyce? O ile wygrana Whiplash była dla mnie jednak pewnym zaskoczeniem, tak tym razem inżynierzy dźwiękowi Damiena Chazelle'a mogą już przyszykować sobie po 10 sekund przemówienia, którego oczywiście nikt nie będzie słuchał. Interesującą alternatywą jest zwłaszcza postawienie na Nowy początek przy kursie 8:1, ale ja w to nie wierzę. Wygra: La La LandMój głos: 13 godzin strzelanka w Benghazi.

Montaż dźwięku: o ile musicale rządzą w kategorii nagrywania dźwięku, tak montaż jest zazwyczaj domeną strzelanin i wybuchów. Dlatego też to jedna z tych rzadkich kategorii, w których prawie nikt nie stawia na La La Land, a faworytem jest Przełęcz ocalonych, otrzymując już m.in. nagrody Golden Reel za montaż dialogów oraz efektów. Część osób typuje też Nowy początek, który oczywiście ma te wszystkie ciekawe odgłosy kosmitów. Film Villeneuve'a dostał BAFTA za dźwięk, czego bym nie lekceważył, bo to jedna z nielicznych nagród, które przyznaje masa filmowców, a nie tylko fachowcy od danej dziedziny. Wbrew bukmacherom uważam, że to właśnie muczenie rozumujących poza czasem kreatur ma największe szanse odebrać filmowi Gibsona jedyną statuetkę, na którą ma widoki. Wygra: Przełęcz ocalonychMój głos: Deepwater Horizon.

 

Kręcenie Moonlight

 

Scenografia: zazwyczaj wygrywają tu filmy, które nie podchodzą do sprawy zbyt oryginalnie czy subtelnie i po prostu są bardzo wystawne, z dużą ilością ręcznej robótki (nawet jeśli na komputerze), co sprawia, że właściwie trudno byłoby wskazać inny typ, niż Fantastyczne Bestie. Gdyby, oczywiście, zabawy nie psuł La La Land... Który czyni ze znanego każdemu w Hollywood miasta miejsce bajki i historii. Prędzej szukałbym zaskoczenia ze strony Nowego początku, ale tak naprawdę to nigdzie. Wygra: La La LandMój głos: Ave Cezar

Zdjęcia: jak zwykle interesująca stawka, z której nie widziałem jeszcze Milczenia. Lubezki miał ostatnio przerwę, więc wygra coś mniej rewolucyjnego. I raczej nie Moonlight, którego sama nominacja może być uznana za zadziwiające docenienie języka typowego dla jakże wielu idoli kinomanów, od Claire Denis po Hou Hsiao-Hsiena. Kręcąc życie na "cornerze" niczym coś pięknego, uderzając światłem słońca i księżyca w czarną skórę - Jenkins wysyła note bene fascynujący sygnał dotyczący typowego postrzegania biednej społeczności w USA przez kino i media, ale wątpię, by działaczy "Oscars so white" akurat to najbardziej obeszło. Wygrana La La Land mimo wszystko jest raczej zasłużona: zdjęcia to jeden z głównych atutów tego filmu, kreując wyjątkowe kolory i opowiadając historię oświetleniem do tego stopnia, że Ryan Gosling musi tylko dorzucić do ognia kilka suchych żarcików. Wygra: La La LandMój głos: Moonlight.

Charakteryzacja:  ludzie odpowiedzialni za tę kategorię każdorazowo dbają o to, by napis "nominacja do Oscara" mogło sobie na plakacie wyryć kilka spośród najgorszych filmów roku (urocze, jak odmienne podejście do "najlepszej charakteryzacji" ma choćby BAFTA, która nominowała tu takie filmy jak FlorencePrzełęcz ocalonych czy Zwierzęta nocy). Ostatnio mają też pewien dziwny fetysz do filmów, w których całe wielkie osiągnięcie polega na tym, że wzięli jakiegoś 60-letniego słabego szwedzkiego komika i ucharakteryzowali go na, chapeau bas, 75 lat. Nie będę nawet w szoku, jeśli Ove wygra, bo stawka nie porywa, na czele z trzecią częścią Star Treka... gdy mieliśmy już dwie poprzednie, a druga przecież nie dostała nawet nominacji (pierwsza tu wygrała). Całe masy zauważalnej charakteryzacji każdej niemal mordy ma oczywiście Suicide Squad, ale od lat wygląda na to, że im dalej od komiksów i zarabiania setek milionów dolarów, tym większe szanse u Akademii. Wygra: Star Trek, film nr 1528. Mój głos: Star Trek: czynimy czarnych aktorów dosłownie białymi.

Kostiumy: chciałbym napisać dokładnie to samo, co przy scenografii. Rzadko kiedy film nominowany tylko w jednej z tych kategorii wygrywa ją. Dlatego dziwi mnie nieco duża popularnośc stawiania na czerwoną sukienkę Jackie Onassis Kennedy, zamiast na żółtą sukienkę Emmy Stone. Zresztą, kiedy tak "zwyczajny" film dostał Oscara za kostiumy? Oczywiście, mocnym argumentem jest tutaj nagroda BAFTA, która pokrywała się z Oscarem za każdym razem przez ostatnie 10 lat. A także fakt, że La La Land jest jeszcze postokroć "zwyczajniejszy", niż Jackie, nie sięgając nie tylko do poprzednich wieków, ale nawet nie do wieku XX. Dostał jednak nagrodę od związku kostiu... projektantów kostiumów? Typ szaleńca to bardziej wypełniona kostiumami Florence, kurs 21:1. Wygra: JackieMój głos: to ubrania. Niech będzie La La Land.

 

Montaż: to jedna z najważniejszych kategorii, ale Wikipedia zawsze podaje ją niemal na samym dole... Ok: wygra La La Land, i inaczej niż w przypadku Whiplash nie będzie to zaskoczenie, a jakieś tam minimalne szanse zdaje się mieć Przełęcz ocalonych (która z jakiegoś powodu wygrała u Brytyjczyków). Ja wstawię jednak film, który najlepiej mi się oglądało, nawet jeśli relacje czasowe w nim są akurat najmniej wyrafinowane. Wygra: La La LandMój głos: Aż do piekła.

Efekty specjalne: jak teraz żyć, w świecie, w którym rok temu wygrała Ex Machina? Czy nic nie jest święte? Akademia ze swoją niechęcią do komiksowej masowej produkcji szajsu wydaje się mieć zawsze niełatwe podejście do tej kategorii. Mimo wszystko, wygrana filmu animowanego albo też zwykłego kina z wybuchami byłaby jeszcze bardziej zadziwiająca, niż statuetka za oklejenie srebrną siatką Alicii Vikander. Pozostaje Księga dżungli, która swoją drogą jest całkiem fajnym filmem: nie wiem, kiedy Disney zrobił coś równie dobrego. Do tego wszystko jest wypełnione efektami i zrobione w komputerze, ale jakoś działa jako prawdziwe widowisko, a nie gierka video z podbitą rozdziałką. No i to wszystko. Do zobaczenia jutro w nocy. Wygra: Księga dżungliMój głos: Księga dżungli

 

 

sobota, 25 lutego 2017, ogqozo

Polecane wpisy

  • Hannibal

    Wszystkim uwielbiającym pożerać odcinki garściami, serial Bryana Fullera serwuje wyjątkowo ciężkostrawną ucztę. I nie chodzi nawet o obecność ludzkiego mięsa w

  • Nowe Horyzonty 2016: Co jest w życiu ważne

    Garść relacji z pierwszego rzędu. No, tak naprawdę zazwyczaj drugiego, ale to nie brzmi tak dramatycznie.   Chcąc nie chcąc, mierzymy się wszyscy codzienni

  • Najlepsze filmy 2015

    Stało się. Rok 2015 w kinie minął. Niektórzy by nawet powiedzieli, że minął 1 stycznia, ale mniejsza z tym, jest lato, ciepło, dobry czas, by wspominać, co też

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

statystyka